czy czas na kolejne longi?

Dawno tu nie pisałem. Głównie dlatego, że przeanalizowałem większość spółek które zamierzałem kupić z zamiarem podłączenia się pod kilkuletni trend. Zapakowałem się w akcje i czekałem. Tylko nie wiedziałem, że przed nami trend spadkowy. Trudno było jeszcze rok temu pomyśleć, że GPW może niżej upaść. Totalny odpływ kapitału, afery typu Getback, Petrol, OFE.

Zmiana rządu na partie popierającą roszczeniową i nieaktywną część społeczeństwa w zamian za głosy. Kompletny odwrót drobnicy od giełdy. Do tego hossa na nieruchomościach i na wszystkich rozwiniętych rynkach akcji. To wszystko mówiło mi, że jest kilka czynników na które można liczyć i ze spokojem budować portfel, zwłaszcza płacący dywidendę, co też czyniłem w 2018 i 2019r. Liczyłem, że po dużych wzrostach w USA (wciąż nie uważam, żeby tam była bańka) kapitał będzie szukał niedowartościowanych akcji na EM. Liczyłem, że zapakowani w nieruchomości na górce fliperzy po darmowych szkoleniach oraz specjaliści od najmu krótkoterminowego zobaczą, że roczna stopa zwrotu 3-4% to maks, co się da z nieruchomości wyciągnąć i uzmysłowią sobie, że bez męczenia się z klientami, umowami, remontami mogą zgarniać 5 procentowe dywidendy, a spółki na GPW są tak zdołowane, że możliwy jest również bonus w postaci wzrostu cen akcji. Liczyłem, liczyłem i się przeliczyłem.

Niechęć do GPW jest tak ogromna, że o ile na 20 letnim wykresie S&P ostatnie tąpnięcie wygląda jak drobna korekta, to u nas witamy się z poziomami z początku 2009r. czyli dnem związanym z kryzysem finansowym. Przypomnę, że był to czas kiedy KGHM chodził poniżej 20PLN i mówiło się o rychłym bankructwie związanym z niskimi cenami miedzi na rynkach. Lotos można było kupić poniżej 10PLN i padła słynna już rekomendacja wyceniająca spółkę na 0PLN. Było jeszcze mnóstwo innych przykładów nieprawdopodobnych okazji. Pamiętam dokładnie ten czas i atmosferę jaka wtedy panowała. Było gorzej niż teraz. Bankrutowały ogromne instytucje finansowe, banki miały bilanse napchane CDS-ami, których nikt nie chciał kupować, potrzebowały dokapitalizowanie, a na rynku nie było pieniędzy. To była realna wizja ogromnego załamania całego systemu. Chwilę wcześniej wszystko od produktów rolnych po surowce było na najwyższych historycznych poziomach. Było z czego spadać. Najważniejsi tego świata zastanawiali się czy pozwolić zejść lawinie i doprowadzić do niespotykanej fali bankructw, czy jednak podejmować trudne do przewidzenia działania. Nikt wówczas nie wiedział jakie konsekwencje będą miały programy stymulacyjne. Atmosfera była naprawdę napięta. Podstawy systemu się waliły, płynność zerowa, realna perspektywa runu na banki. A teraz? Ok, może być problem z zachowaniem łańcucha dostaw, turystyką, rozrywką, jest możliwość, że wiele firm ze słabą płynnością zbankrutuje, ale wg mnie to zupełnie nieporównywalne do tego co się działo w 2008r. I to mnie właśnie najbardziej niepokoi patrząc na giełdowe indeksy.

Lehman Brothers upadł we wrześniu 2008r. a S&P wyznaczył szczyt rok wcześniej i w dniu upadku banku był już 20% niżej. W książce Eldera „Zawód inwestor giełdowy” opisany jest sygnał psa Basckerville’ów. W skrócie, jeżeli mimo wszelkim analizom rynek zachowuje się w sposób niezrozumiały, to znaczy że zaszły na nim zmiany o których jeszcze nie wiemy. Niestety to co się dzieje teraz na rynkach właśnie wymyka się racjonalnej ocenie. I nie mówię tutaj o bzdurach typu śmieciowe obligacje firm łupkowych w USA, bo problem jest znany przynajmniej od 5 lat, ani zadłużeniu państw, bo każdy o tym wie od dawna i nic się nie działo. Jedyny racjonalny powód dla mnie to chęć wycofania się z akcji ze sporym zyskiem. Wiem od osób mieszkających i inwestujących w USA, że większość ludzi od kilku lat szuka najmniejszego pretekstu, żeby sprzedać akcje, bo już sporo zarobili.

Wracając na polskie podwórko aktualnej bessy po okresie stagnacji, co nijak ma się do wskaźników mierzących koniunkturę, mamy szereg dziwnych zdarzeń. Energetyka z C/WK właściwym dla bankrutów. Rozumiem spadki w USA, bo tam wielu inwestorów po prostu chroni ogromne zyski, ale w Polsce? Surowcowe spółki SP straciły po 50% wartości w miesiąc. Może przejściowo będą miały niższe wpływy, ale infrastruktura działa, nie została zniszczona przez kataklizm, zyski są, płynność niezagrożona. Dlatego uruchamiam zaskórniaki i pakuje się do oporu w akcje i to prawdopodobnie będą głównie narodowe „czempiony”. Jest panika, wyceny mogą zejść dużo niżej, nikt tego nie wie, ale np. PGE jest warte tyle co jej EBITDA za 2018r., albo jej roczne nakłady inwestycyjne, niewiele więcej niż zapłacili za EDF w 2017r. (4,27mld zł). Przypominam, że kupiono wtedy elektrownie Rybnik i 8 elektrociepłowni, ta inwestycja działa, generuje przychód. Można mówić, że Złoczew, że prawa do emisji CO2, że węgiel, że górnicy, ale to firma generująca zyski, mająca zaplecze państwowe, działająca na monopolistycznym rynku. Podobnie wieszało się kiedyś psy na KGHM i inwestycji w Chile, totalnie chybionej. Odpisy, jakie wówczas robił KGHM sięgnęły 5mld zł. Spółka drenowana przez SP totalnie, a jednak urosła w rok po odpisach o ponad 100%. Dochodząc do puenty. Może przed nami wodospad, choć niby już GPW nie ma z czego spadać, ale idealnie w dołek się nie da trafić. U tradera21 w komentarzach już dyskutują o przepisach na weki na wypadek wyczekiwanego od lat armagedonu. Jest totalny odwrót od tradycyjnego przemysłu na wszystkich giełdach, a zachęcam żeby zobaczyć w jakich branżach działa 10 największych firm na świecie. Mam zamiar robić ogromne zakupy i trzymać akcje latami. Kapitał jest mądry i szuka zysku, wystarczy że SP wróci do dywidend. W innym przypadku najwyżej latami będę patrzył na stagnacje na bananie, ale kiedyś nadejdzie ten dzień. Jest tanio, będzie pewnie taniej, nikt tego nie wie. W tym momencie chyba należy spojrzeć na to, że np. największa firma sektora chemicznego w Polsce i jedna z większych w Europie kosztuje 500mln $. A takich okazji jest więcej. Wkrótce pewnie wrzucę jakieś nowe analizy, bo będę szukał perełek, chociaż ze wszystkich firm które kupowałem tylko Benefit i Delko wciąż mam na plusie.

6 myśli na temat “czy czas na kolejne longi?”

  1. Cześć, dobrze ze wracasz do pisania, bo to była zawsze konkretne dawka informacji o spółkach, ale ze masz zamiar teraz kupować to podziwiam za odwagę i życzę powodzenia

  2. Totalnie nie namawiam na żadne akcje, bo to co się dzieje wymyka się wszelkim regułom, a możliwe że stany dalej będą spadać bo dopiero są na poziomie końca 2018r. ale u nas jest już ekstremalnie tanio. Azoty są świetnym przykładem tego szaleństwa, gaz leci, ropa leci czyli raj dla Azotów a mamy C/Z na poziomie 4 i C/WK 0,25. Możesz poczytać kilka moich wpisów o Azotach i sam zdecydować. Ja uważam, że jak nie za kilka miesięcy to za kilka lat tanie zakupy zaprocentują.

  3. Firma jest warta tyle ile wypłaci zysku dla akcjonariuszy. Ile jest warte PGE które nie płaci dywidend? Moim zdaniem 0zł.

    1. Czyli Twoim zdaniem infrastruktura przesyłowa, kotły, elektrociepłownie, nieruchomości są warte zero? Rozumiem, że jak mam mieszkanie i aktualnie nie mogę znaleźć najemcy, czyli nie mam zysków, to ono też jest warte zero.

Pozostaw odpowiedź Jarek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.