Co dalej?

Coraz mocniej spełniają się warunki wejścia zagranicznych kapitałów na GPW. Dolar za ponad 4PLN stwarza amerykańskim bankom niesamowite okazje na WIG20. Donald Trump już przed wirusem naganiał ulice na wejście w amerykańskie akcje. Dzisiaj ciekawa notka znalazła się na stooq tutaj. Wygląda na to że amerykańska ulica przejmie ostatnią fale hossy w USA, albo przynajmniej przytrzyma indeksy, a smart money zacznie pakować świeże dolary w Emrging Markets, bo tu chociażby na dywidendach można nieźle zarobić. Nawet na naszym Catalyst jest mnóstwo szokujących, względnie bezpiecznych okazji. 

Jeszcze słówko o bańce na akcjach USA. Według stooq P/E Facebooka to 19, Google to 24, Apple 20. Czy w dobie zerowych stóp procentowych to dużo? nie sądzę, zważając na to, że są to firmy-właściciele czwartej rewolucji przemysłowej. Cały technologiczny Nasdaq ma P/E w granicach 20, S&P 500 22. Przed wirusem było to nieznacznie wyżej. Dane mogą się trochę różnic w zależności od źródła, niemniej gdzie ta słynna bańka? Wielkie amerykańskie korporacje w ciągu ostatnich kilkunastu lat stały się po prostu znacznie potężniejsze i zaczęły zarabiać jeszcze większe pieniądze, zatem nic dziwnego że ich wyceny poszybowały w górę. Jednak jak dowodzą wskaźniki, w wielu przypadkach nie jest to wycena oderwana od wyników finansowych. Ponadto w wielu przypadkach śpią na gotówce, co przy ewentualnym pogłębieniem spadków da im możliwości sensownych i tanicj akwizycji. Jest duża różnica między obecną sytuacją, a kryzysem dotcomów albo kryzysem finansowym. Wtedy działy się rzeczy przedziwne. Dotcomy szybowały w kosmos nie mając nawet pomysłu na model zarabiania, chociaż kolejne lata pokazały że internet to rzeczywiście przyszłość, trzeba było tylko oddzielić ziarno od plew. Podczas kryzysu finansowego problem był systemowy. Nie były nim dotknięte przychody firm jak teraz, tylko dotychczasowe funkcjonowanie bardzo szczególnych instytucji czyli banków. I też wtedy byli mądrzy, którzy mówili że trzeba dać systemowi upaść. Tylko co w zamian? Run na banki, wypowiedzenie umów kredytowych, ludzie na bruk. W zamian okazało się że Stany przeżyły bezprecedensową hossę, wzmocniły swoje korporacje, a i na Europe nieco prosperity skapnęło. Niektórzy znawcy powiedzą, że Stany przez to bezprecedensowo się zadłużyły, a ja zapytam u kogo? Przecież nie pożyczyli tego z banku i nie muszą tego spłacać, mogą to rolować w nieskończoność, albo jeszcze sprzedawać za inne waluty. Taki bonus jak się jest najsilniejszym państwem świata z walutą rezerwową.

Strasznie irytują mnie zewsząd słyszane głosy, że powinno się teraz pozwolić wszystkiemu upaść, nie oferować żadnej pomocy. Nawet specjaliści powtarzają takie głupoty jak „znowu mamy prywatyzacje zysków i uspołecznianie strat”, albo „niech upadną nierentowne firmy bo zastąpią je podmioty lepiej wykorzystujące aktywa”. To na przykładzie CCC i LPP zapytam kto lepiej wykorzysta aktywa niż goście, którzy w 30lat, niemal bez kapitału zbudowali potężne firmy działające na rynkach międzynarodowych w branżach o nieprawdopodobnie silnej konkurencji. Czy ma być tak jak z sadzeniem drzew przy drodze? Jeden błąd i nie żyjesz? Kto miałby to przejąć i poprowadzić lepiej? Może Louis Vuitton, ale chyba nie na tym powinno nam zależeć.

Myślę, że warto pamiętać, że przynajmniej od 2008r., kiedy sprawdził się model nieco uwspółcześnionego keynesizmu zarówno cykle koniunkturalne, jak i odwieczne prawa ekonomii mogą już nigdy nie działać tak jak w teorii. Niewidzialna ręka już nic nie wyreguluje, bo bogaty świat jest socjalistyczny, a socjalizm jest wbrew naturze, czyli wbrew odwiecznym prawom ekonomii. Mimo tego nie przypominam sobie w bogatych państwach  żadnego poważnego, trwałego kryzysu objawiającego się runem na banki, wyrzucaniem ludzi z domu, głodem itp od czasów II Wojny Światowej. Ot, chwilowe zawirowania w trendzie wzrostowym.

4 myśli na temat “Co dalej?”

  1. Dzięki, że wpadasz tu czasem. Z tą ulicą w stanach jest trochę inaczej niż np. w Polsce. Tam giełda to nie banan i normalni ludzie trzymają oszczędności w akcjach, więc wcale nie muszą jako ostatni gasić światło.

  2. Najgorsze, że głosy o pozwoleniu upaść firmom są popularne w Polsce. Pewnie prasa pod kontrolą zagranicznych właścicieli jeszcze podsyci „liberalne” zapędy. Tymczasem zachód podtrzyma swoje korporacje i wygryzie polską konkurencję.

    1. Tak, w Polsce jest podatny grunt na zasadzie „nie mam nic, ale chętnie popatrzę jak te ch.je w tych autach w leasingu się teraz pocą”, szkoda tylko że otwiera się furtka do przejęć za grosze naprawdę obiecujących firm, a później pretensje, że Polska to montownia Europy.

Pozostaw odpowiedź podtworca Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.