wirus na indeksach

 

Niedawno pisałem, że zagłębianie się w sprawozdania finansowe spółek z GPW to obecnie nienajlepszy sposób na wychwycenie dobrych okazji inwestycyjnych. Dane finansowe się zdezaktualizowały, a strategie rozwojowe,  realne jeszcze kilka miesięcy temu, obecnie  zamieniane są na strategie przetrwania. Pisałem też, że prawdziwe okazje inwestycyjne w dzisiejszej, totalnie odmienionej rzeczywistości stanowić mogą tylko spółki atrakcyjne dla zagranicznego kapitału (słabnący PLN), bardzo zdrowe finansowo (niskie zadłużenie, duże niewykorzystane limity kredytowe, wysoki stan gotówki w kasie, dobra rotacja należności) oraz operujące w sektorach stosunkowo odpornych na lockdown gospodarki. I ta ostatnia cecha wydaje się dobrym punktem wyjścia do dalszych rozważań.

Przeglądnąłem trochę artykułów na temat branż odpornych na obecną korbę i w sumie niczego ciekawego się nie dowiedziałem. Same oczywistości i w każdym przypadku za późno na reakcje. Postanowiłem pójść śladem inwestorów i skorzystać z paradygmatu analizy technicznej „rynek dyskontuje wszystko”, żeby zobaczyć jak zdyskontował wirusa z podziałem na indeksy branżowe. Zaznaczam, że indeksy są ważone kapitalizacją spółek, więc np. w WIG-odzież LPP to ponad 80% wartości indeksu. Nie odzwierciedlają zatem zbytnio reakcji inwestorów na sektor, a w wielu przyadpkachjedynie na największą spółkę sektora. Niemniej, jest szansa że jakieś informacje można w ten sposób uzyskać.

Poniżej tabelka przedstawiająca w pierwszej kolumnie procentowy spadek indeksu od stanów z początków lutego 2020r., czyli chwilę przed szałem wirusowym, do najniższego dołka ustanowionego po marcowej fali spadkowej. Kolejna kolumna przedstawia procentowe odbicie indeksu od tego dołka do wartości obecnych (3 kwietnia 2020r.). Następna kolumna pokazuje różnicę procentową między stanem obecnym (3 kwietnia 2020r.), a stanem poprzedzającym ostatnie spadki, który wyznaczyłem na początek lutego. Kolejne zielone kolumny tabeli dotyczą kryzysu finansowego z lat 2009-2011. Pierwsza kolumna spadek od szczytów hossy październik 2007 do dołka bessy marzec 2009r, druga kolumna procentowy wzrost indeksów w pierwszej wzrostowej fali czyli od marca 2009r. do kwietnia 2011r. Ostatnia, pomarańczowa kolumna pokazuje w jakiej odległości znajdowały się indeksu w dołku z marca 2020r. w porównaniu do dołka kryzysu finansowego w marcu 2009r. Dodatnia wartość oznacza, że w marcu 2020r. były wyżej, ujemna że niżej.

Analizując tabelkę od lewej strony w oczy przede wszystkim rzuca się ogromna skala spadków. Cały ten ruch trwał tylko 6 tygodni. Odbył się po kilkuletnim okresie totalnego odpływu kapitału i marazmu na GPW, bez ulicy obecnej na akcjach. Wydawało się że jeszcze chwilę przed wirusem wyceny wielu zdrowych spółek na GPW były bardzo atrakcyjne, w odróżnieniu od szczytu hossy 2007r. Skala spadków pierwszej fali 2020r. pokazuje, że wszyscy posiadacze akcji solidarnie panikowali, wychodząc na gotówkę niezależnie od sektora. Dziwić może nieco zachowanie Wig-informatyka, który spadł jedynie 14%, a powinien pójść na pierwszy ogień, zaraz po odzieży. Dobrego zachowania indeksu upatrywać można w dużym udziale świetnego Asseco w indeksie, które ma C/Z na poziomie 6,9 i ponad 2mld zł gotówki w kasie przy kapitalizacji 5mld zł. Ponadto do akcjonariatu wpakował się Zygmunt i pewnie pakuje się dalej, co dobrze trzyma kurs. Warto w tym miejscu podkreślić, że informatyka jest też indeksem który jest najwyżej w porównaniu do poziomów w kryzysie finansowym z 2009r. i może być też beneficjentem masowego przerzucania się handlu do sieci obecnie, ale także po pandemii, kiedy wiele osób niekorzystających dotychczas z zakupów przez internet odkryje jakie to proste, łatwe i przyjemne.

 Wracając do marcowej wyprzedaży i odbicia, wydaje się że ważniejsza od wielkości spadków jest skala wzrostów w chwili, kiedy inwestorzy już trochę ochłonęli, przeanalizowali scenariusze i ruszyli na promocje. Najlepiej poradziły sobie leki, co dla mnie mimo wszystko jest dziwne, ponieważ po chwilowym odchyleniu biznes ten wróci do normy, a ewentualne lepsze wyniki kwartalne będzie można traktować jak zdarzenia jednorazowe. Mocno wzrosły też gry, co zrozumiałe, jednak należy pamiętać, że za indeks ten w głównej mierze odpowiada CD projekt, który jest napompowany jak swojego czasu tulipany w Holandii.  Solidnie odbiły również paliwa, przy czym w tym indeksie Lotos z Orlenem ważą niemal 80%. Tutaj w głównej mierze pomogła ekstremalnie niska cena ropy. Z jednej strony Rosja, OPEC i USA próbują się teraz dogadać, co już powoduje odbicie na ropie. Z drugiej strony osłabienie koniunktury zawsze skutkuje niską ceną ropy. Pytanie jak długo ona się utrzyma, bo to że będzie wyższa jest pewne, nie wiadomo tylko kiedy.  Zbyt wielu jest silnych graczy zainteresowanych jej wysoką ceną, żeby taki stan rzeczy mógł się wybitnie długo utrzymać.

Ciekawa sytuacja rysuje się również na szerokich indeksach, zwłaszcza przy porównaniu obecnej wyprzedaży z tą sprzed 11 lat. O ile indeksy WIG, MWIG i SWIG na dołkach marcowych 2020r. znajdowały się znacznie wyżej niż na dnie kryzysu w 2009r. to już WIG20 zdecydowanie przebił te dołki. Warto też wspomnieć, że tylko WIG20 nie pobił szczytów pierwszej fali wzrostów po kryzysie z 2009r. kiedy to w maju 2011r. zanotował najwyższy poziom 2900pkt. WIG, MWIG i SWIG swoje szczyty osiągnęły dopiero w 2018r. podczas gdy WIG20 już od kilku lat znajdował się w dychawicznym trendzie bocznym, głównie za sprawą reformy OFE. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że to właśnie WIG20 najmocniej odbił po lokalnym dołku w marcu 2020r. Taki stan rzeczy skłania mnie do tezy, że w obecnym układzie najlepszym miejscem do szukania okazji jest właśnie ten indeks. Zwłaszcza że od 2009r. PKB Polski wzrosło o 36%, a po GPW zupełnie tego nie widać.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że WIG20 to prywatny folwark ludzi wyznających zasady ekonomii, które były na topie kilkadziesiąt lat temu na wschód od Berlina i które delikatnie mówiąc nie do końca się sprawdziły. Istnieje więc spore ryzyko pakowania tam pieniędzy, chociaż obecna sytuacja mogłaby zostać pięknie wykorzystana do wprowadzenia niepopularnych, ale koniecznych decyzji, typu odcięcie węgla od kroplówki.

Jeszcze słówko o metodologii, której wynikiem jest powyższa tabelka. Do obliczeń użyłem wykresów z bankier.pl, i dołożyłem wszelkich starań żeby podane wielkości były zgodne z rzeczywistością, jednak możliwe są pewne nieznaczące odchylenia. Za stan „przed wirusem” wybrałem początek lutego 2020r., kiedy to już część badanych indeksów miała za sobą spadki związane z konaniem jarmarku zwanego GPW. Taka np. energetyka już w lutym 2020r. była 20% niżej niż jeszcze w listopadzie 2019r.

3 myśli na temat “wirus na indeksach”

  1. I to mnie zastanawia. Z jednej strony, wszyscy mówią o tym, że kryzys będzie większy niż w 2008/2009 roku a z drugiej strony WIG20 zachowuje się jakby był w lekkim trendzie wzrostowym. Niespecjalnie naśladuje swoje zachowanie z lutego 2009 roku i to mnie nieco zastanawia…
    W teorii WIG20 powinien właśnie być w okolicach dołka z 2009 roku a tutaj to odbicie jest mocno zastanawiające. Czyżby dodruk i skup aktywów robił swoje?

    1. Jeśli chodzi o różnicę w zachowaniu wig20 w stosunku do 2009r. to wtedy wszystko było potwornie napompowane, ulica zpakowana w akcje po uszy, było z czego spadać, teraz od lat jest totalny marazm na GPW i ceny są nieprawdopodobnie niskie, do tego słaby PLN. Takie Apple za zysk z ostatniego kwartału 2019r. mogłoby kupić Orlen, PKOBP i PGE. Nie twierdzę, że GPW jeszcze nie spadnie, bo w dołek trafiają tylko szkoleniowcy, ale dla mnie to jest idealny moment na kupowanie akcji.

Pozostaw odpowiedź Piotr Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.